Prasa
Powrót

Wizerunek Jezusa w historii kina

"Idealny facet dla mojej dziewczyny" Koneckiego i Saramonowicza to pierwszy polski film po 1989 roku, w którym zdecydowano się pokazać postać złego i bezwzględnego księdza. Jest nim Ojciec Leon (Bronisław Wrocławski) - dyrektor katolickiego radia "Zawsze dziewica", chłodny cynik i bezwzględny biznesmen, który nie cofnie się przed niczym, by osiągnąć wpływy i władzę.

Marcin Dorocinski
Marcin Dorocinski

- Ojciec Leon to wyjątkowo niebezpieczny typ szczerego fundamentalisty, który wierzy, że dla uratowania ludzkości przez zgnilizną moralną i zepsuciem można sięgać po niemoralne metody działań - mówi autor scenariusza i producent Andrzej Saramonowicz. - Wszyscy znamy takich księży z ich publicznej działalności, chociaż polskie kino do tej pory udawało, że ich nie ma. O wiele łatwiej tworzyć sielankowe charaktery dobrotliwych duchownych jak w "Plebanii" czy "Ojcu Mateuszu". By zarobić duże pieniądze, ojciec Leon zmusza swojego siostrzeńca Kostka (Marcin Dorocinski), by wcielił się w postać Jezusa na wszystkich znakach drogowych w Polsce. Znaki te - o treści "Jezus prosi: zwolnij!" - produkuje fundacja radia "Zawsze dziewica", kontrolowana przez ojca Leona. - Realizując sceny z Marcinem Dorocińskim ucharakteryzowanym na Jezusa nie chcieliśmy obrazić niczyich uczuć religijnych - mówi Saramonowicz. - Chodziło nam o pokazanie mechanizmu: jak duchowni, który cieszą się zaufaniem wiernych, wykorzystują ich naturalną religijność do osiągania celów pozareligijnych. Mam nadzieję, że nam się udało.

Jezus musi być piękny

Od początku istnienia kino, nie tylko polskie, ma problem z pokazywaniem Jezusa Chrystusa. Nikt nie wie, jak powinien wyglądać filmowy Zbawiciel, a kłopot jest tym większy, iż Jezus nie spełnia dwóch podstawowych oczekiwań, jakie stawia się bohaterom filmów: nie wdaje się w bójki i nikogo nie całuje. Jednakże dzieje Jezusa z celuloidu składają się w fascynującą historię. Słynny film "Nietolerancja" D.W. Griffitha powstał w 1915 roku, dwa lata przed ogłoszeniem w Stanach prohibicji. Już wówczas zastanawiano się, czy scena zamiany wody w wino w Kanie Galilejskiej będzie aby służyła dobru? W Anglii w ogóle nie wolno było pokazywać Jezusa - po ustanowieniu Brytyjskiej Rady ds. Cenzury Filmowej pojawiły się zakazy nagości i pokazywania twarzy Syna Bożego. W 1964 roku za historię Jezusa wziął się włoski reżyser Pier Paolo Passolini, wcześniej dwa razy aresztowany za bluźnierstwo. Spodziewano się skandalu, tymczasem jego "Ewangelia wg św. Mateusza" otrzymała dwie nagrody katolickie, a na oficjalnym pokazie oglądał ją sam papież z kardynałami. Nie uchroniło to jednak hiszpańskiego aktora Enrique Irazoqui grającego Jezusa od szykan we własnym kraju, włącznie z zabraniem paszportu i 15-miesięczną służbą w oddziałach wojskowych.

Marcin Dorocinski
Marcin Dorocinski

Podobnie bano się filmu "Godspell" (1973) Davida Greena. Całkiem zasadnie zresztą: postać Jezusa przedstawiono tu jako współczesnego klauna. I co się okazało - ponoć zakonnice przywoziły autobusami dzieci na ten film, a piosenki z niego wykonywano potem w kościołach. Nie mniej fascynujące były dzieje "Jezusa z Nazaretu" (1977) Franco Zeffirellego. Najpierw myślano nad Alem Pacino jako Jezusem. Później rozważano - jako "brzydkie wydanie żydowskie" - obsadę Dustina Hoffmana. Wreszcie Jezusa zagrał angielski aktor Robert Powell, który na zdjęcia próbne przyjechał do roli Judasza! Zaważyło jego niezwykle przenikliwe spojrzenie - wiarołomny uczeń nie mógł mieć przecież piękniejszych oczu niż sam Rabbi. Skandalem było także "Życie Briana wg Monty Pythona" (1979). "Kiedy przeglądaliśmy filmy o Jezusie - mówił później jeden z Pythonów Terry Jones - zorientowaliśmy się, że ludzie mówią w nich ze śmiertelną powagą, dużo wolniej niż w innych filmach, jakby chcieli podkreślić: oto urodziliśmy się w niezwykłych czasach Chrystusa." Według Pythonów ich film nie ośmieszał Jezusa, tylko pokazywał, jak często mylnie go rozumiano. Nie był więc bluźnierczy, co najwyżej heretycki; nie atakował bowiem wiary, tylko jej instytucjonalne przełożenia.

Uchronić od grzechu

Jak filmy z Jezusem jako bohaterem przyjmowano w Polsce? Wielkim powodzeniem w Polsce cieszyła się sadystyczna "Pasja" Mela Gibsona, na którą przyszło kilka milionów widzów, zachęcanych przez księży. Nie dopuszczono natomiast do dystrybucji kinowej słynnego filmu Martina Scorsese "Ostatniego kuszenia Chrystusa" (1988), który od momentu premiery film otaczała aura skandalu. Na całym świecie zresztą kręgi katolickie starały się nie dopuścić do jego wyświetlania. Nawoływano do bojkotu kin, w których był pokazywany. W Paryżu na jedno z kin dokonano zamachu, a w Polsce - co opisał w 2002 roku "Super Express" przez projekcją w podziemiach kościoła pokamedulskiego na Bielanach, wpadł na salę kinową ksiądz i połamał płytę dvd mówiąc: - Zrobiłem to, aby uchronić was od grzechu. Ten film to bluźnierstwo!

Marcin Dorocinski
Marcin Dorocinski

Również "Idealny facet dla mojej dziewczyny" Koneckiego i Saramonowicza wywoływał protesty duchownych. Już po pierwszym dniu zdjęciowym, który miał miejsce w Częstochowie, przeor Jasnej Góry ojciec Roman Majewski napiętnował wówczas filmowców, wykorzystując do tego Apel Jasnogórski. Padły słowa o parodiowaniu pielgrzymów i Radia Maryja. To drugie zabolało zresztą ojca Majewskiego znacznie bardziej. Nie od dziś wiadomo o jego przyjaźni z twórcą Radia Maryja, ojcem Tadeuszem Rydzykiem.

© Copyright by Van Worden 2008. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i realizacja Stopklatka.pl